Seria postów na modłę przebojowej listy „Top 10” się tutaj szykuje. Różni ciekawi ludzie, czy to z zawodu, czy z pasji, czy z usposobienia, stworzą dla mnie swoje własne listy „rzeczy” (rozumiem przez to gadżety oraz przedmioty materialne i niematerialne), bez których nie wyobrażają sobie życia, które towarzyszą im niemal każdego dnia i są dla nich tak istotne jak chociażby prawa ręka. Zacznę, na dobry początek (tak żeby potem było już tylko lepiej i ciekawiej) od siebie!

1. Ultrabook + pokrowiec

Mój laptop jest super cienki, super lekki, super ma też design i bateria trzyma zaskakująco długo, a to wszystko razem czyni go ultrabookiem, czyli nową odmianą notebooka. Posiadam model Asus Aspire S3 i poza tym, że muszę wciąż spłacać za niego raty, to bardzo go sobie chwalę. Kupowałam go głównie z myślą o zabieraniu w trasy długie i nudne, więc jego waga musiała być minimalna, a bateria wytrzymała, by móc pisać, czytać i przeglądać Internety do oporu. Wszystkie założenia spełnił, ale wciąż pozostaje dla mnie tylko gadżetem, bo do swojej pracy z grafiką i zabawy z grami potrzebuję i dużego monitora i karty graficznej z jakiegoś srogiego kombajnu.

DSC_0132

2. Nikon D3000

Kiedyś, dawno temu (okolice moich czasów licealnych), panowała moda by nieomal każda dziewczyna kupiła sobie lustrzankę, zrobiła profil na facebooku „Imię Nazwisko Photography” i obwoływała się profesjonalną fotografką. Ja długi czas pstrykałam zdjęcia cyfrówkami, aż na drugim roku studiów pokusiłam się o zakup lustrzanki, która jest ze mną do dziś. Ok, przyznaję, przez chwilę miałam aspirację na profesjonalnego fotografa, ale dawno już zeszłam na ziemię. Lubię robić zdjęcia, lubię się nimi potem bawić i mój Nikon będący w tej chwili przestarzałym aparatem, ze swoim standardowym obiektywem w zupełności mi wystarcza (może kiedyś coś fajniejszego się trafi?). Przeżył ze mną Festiwal Kolorów, który zapylił go srogo, serio wytrzymały sprzęt.

20150726_105055

3. iPod nano + słuchawki truskawki

Mój pierwszy i póki co jedyny produkt Jabłka, nie licząc programu iTunes, który musiałam ściągnąć bo inaczej nie obsłużyłam tego iPoda. iPod nano touch 6 generacji to fajna rzecz (na stronie Jabłka nie widziałam już tego modelu, chyba wyewoluował w Multi-Touch, czyli 7 generację) i zarazem pierwsza, dzięki której przeżyłam traumę pękniętej szybki. Moje telefony spadają mi notorycznie i nic im się nie psuje, a ten RAZ wyleciał z kieszeni i szybka trzask. Jak tak patrzę po cenach naprawy to mi się gorąco robi. Wydałabym połowę wartości iPoda sprzed 3 lat na wymianę jednego elementu. Ktoś wie jak zrobić to taniej?

DSC_0134

4. Artykuły papiernicze

Kolorowe kartki, teczki, segregatory, koszulki do segregatorów, zeszyty, ołówki, kredki, zakreślacze, kolorowe i żółte karteczki do notatek, pisaki i flamastry, długopisy, cienkopisy, spinacze, klipsy, wzorzyste taśmy (washi tape), bibułki, papier ryżowy, kleje, nożyczki, zszywacze i dziurkacze robiące klasyczne dziurki i te w różne figury… sklepy papiernicze są dla mojego portfela jeszcze większym wyzwaniem niż księgarnie. Uwielbiam pracować z mnóstwem kolorowych gadżetów, które przydają się do oznaczana dokumentów, notatek i całej papierologii domowego biura.

DSC_0135

5. Notesy

Najpierw miałam zeszyty do złotych myśli oraz materiałów na temat ulubionych bajek i filmów. Potem zeszyty i notesy do poszczególnych przedmiotów w szkole i na studiach. Dziś mam notesy do różnych dziedzin życiowych. Notes z materiałami do pracy, notes do organizacji porządku w mieszkaniu, notes do ulubionych przepisów kulinarnych, notes do zapisków o tematyce kosmetycznej, notes ze sprawami organizacyjnymi Coperniconu i… notes w torebce do szybkiego zapisywania rzeczy (albo zbierania autografów od Mateusza Skutnika <3). Pewnie zapomniałam o połowie notesów, które mam pośród innych, ale najważniejsze chyba udało mi się wypisać.

DSC_0139

6. Okulary przeciwsłoneczne

Okres wiosenno letni bez okularów jest dla mnie niekompletny. To nie tak, że kupuję sobie kilka par i noszę je na zmianę. Akurat w kategorii okularów jest trochę inaczej. Wszystkiego zawsze lubię mieć dużo, ale okulary muszą być jedne idealne. Kiedyś kupiłam sobie za 10 euro (40 zł, sic!) super świetne okulary z półprzezroczystą oprawką w odcieniach pomarańczu i zieleni. Nosiłam je bardzo długo, mimo że szkła miejscami się poprzecierały, a i połamały się ze dwa razy. W końcu musiałam je wyrzucić bo były już do niczego. Kupiłam wtedy za 30 zł okulary w Rossmannie, zwykłe granatowe, chyba rok je miałam póki nie zostawiłam ich przypadkiem na wydziale. Niestety, następnego dnia już ich nie było, a personel sprzątający twierdził, że takich okularów nie widział. Potem siostra moja oddała mi swoje okulary z Sinsaya, które kosztowały złotych 15. Oddała bo były z zeszłego roku, a sama kupiła sobie nówki. Były fajne, pomarańczowe z szybkami o połysku tęczy (to się pewnie jakoś nazywa, ale nie pamiętam jak). Kolega mi je zepsuł, złamał, ot tak na imprezie! Krótko potem mój inny kolega kupił sobie „dla beki” okulary w sklepie Żabka, za dyszkę. Gdy je zobaczyłam, straciłam dla nich rozum i głowę. Przezroczyste z motywem różowych hipsterskich wąsów „like a sir”. Uważam je za absolutnie najlepsze jakie miałam do tej pory, jak i najtańsze względem wszystkich poprzednich.

DSC_0140

7. Rower

Zapewne nie ma we mnie ani kropli krwi wikingów, ale od dawna mam słabość do tej kultury i wszystko co norweskie to jest fajne. Mój rower to srebrny metalic, duży i solidny. Z łatwością wozi taką babę jak ja. Ma z przodu kosz, który ozdobiłam sztucznymi kwiatami, przy bagażniku dwie sakwy na zakupy, generalnie kawał dobrego sprzętu. Do tego jest niemiecki a na ramie ma cudowny napis „NORDLAND”. Absolutnie go uwielbiam. Oraz ojca mojego za to, że choć kupił go dla siebie to mi go oddał. Love!

DSC_0144

8. Picasa

Gadżet niematerialny! Uwielbiam bawić się Photoshopem i nawet Corel Draw nie jest mi straszny, ale jeśli mam szybko przerobić zdjęcie, poprawić mu lekko kolory i po prostu wyciąć to odpalam sobie Picasę i hops-asa! Jest ultra prosta w obsłudze, działa mi i na lapku i na telefonie, sprawdza się jak do tej pory bezbłędnie, więc generalnie jako doraźny, szybki program jest akurat.

Zrzut ekranu 2015-07-26 13.00.25

9. Zakładki do książek

Jako, że książki towarzyszą mi przez znaczną część życia, ważnym gadżetem do ich użytkowania są zakładki do zaznaczania stron. Uwielbiam książki materialne, takie które mogę powąchać i postawić na półce, między innymi tomiszczami. Nawet jak za autorem nie przepadam, albo tytuł niekoniecznie mi podchodzi, to nie odmawiam przyjęcia żadnej książki bo „a może kiedyś przeczytam i się spodoba”? Dlatego samych zakładek mam dziesiątki. Zbieram te, które można znaleźć w ledwie zakupionej książce i jest ona promocją jakiejś gry, albo innej książki. Zbieram pocztówki, obrazki  kucykami, profesjonalne zakładki z magnesem, drewniane klipsy, metalowe sówki (podziękowania dla mojego brata, który sprezentował mi zakładkę sowę! <3) i wiele wiele innych. Czasami zostawiam zakładkę w książce, którą właśnie przeczytałam już na zawsze bo miewam takie sentymenty, o.

DSC_0141

10. Telefon + Instagram

Ja sama bez telefonu bym się obyła. Gdyby tak ludzie nie mieli do mnie potem pretensji, że mam wyłączony telefon, albo że w ogóle go nie mam i nie można się ze mną skontaktować doraźnie. Pewnie gdybym faktycznie straciła telefon to bym się źle czuła, ale np taki tydzień bez komórki dla mnie to nie problem. Zatem! Obecnie posiadam LG f60. Android jest spoko, jakoś tak nauczyłam się go obsługiwać i póki co żyjemy w zgodzie. Ekran duży – spoko. Aparat robi całkiem przyjemne zdjęcia, posiada też funkcję #selfie, z której O DZIWO czasami korzystam. Szkoda tylko, że wolno działa momentami i instalowanie aplikacji to horror bo ZAWSZE wywala jakiś błąd za małej ilości pamięci zewnętrznej (albo wewnętrznej?) urządzenia. No i ilość jego upadków na ziemię spowodowała, że tyły ma mocno porysowane. Ale to moja wina, powinnam zainwestować w jakiś amortyzator. Ważne, że mam szybki i sprawy dostęp do mediów społecznościowych, w tym Instagrama, którego dopiero niedawno doceniłam w pełni. Każde zdjęcie, jakie wrzucam traktuję filtrem bo jestem zdania, że to miejsce jest od publikowania tego typu zdjęć. Z profesjonalnymi fotografiami udałabym się prędzej na Deviant Art, a tu chodzi o zabawę formą i „hasztagowanie”.

DSC_0143

Dzięki zgrabnym symbolom „+” przemyciłam kilka gadżetów więcej niż tytułowa dziesiątka, ale kto autorowi zabroni! Ja swoje „rozdanie” kończę i już zapraszam na kolejny wpis z serii „#Top10” za około półtorej tygodnia. Pewna ciekawa osoba już główkuje nad tym co wybierze to ścisłej dziesiątki swoich gadżetowych faworytów.