Ostatnio tylko pracuję, oglądam seriale, albo czytam i piszę naukowe publikacje. Pora bym skleciła kilka zdań na temat kolejnej gry planszowej dla dzieci, z którą zetknęłam się w czasie swej opiekuńczej kariery. Nianią już nie jestem i trochę smuci mnie fakt, że trudniej mi będzie pograć z maluchami w gry z ich półki, ale może zmotywuje mnie to do pisania o planszówkach dla starszych odbiorców. Np o moich ulubionych!

P1350074-600x401

SUPERFARMER

Jak to mówią ludzie ze Stowarzyszenia Thorn, do którego należę, ta gra to „głupia, losowa gra”. Tekst urósł do rangi cytatu, a wręcz przysłowia określającego gry, w których niewiele da nam strategia, wszystko zależy od ślepego losu w rzutach kostkami. Mimo to warto się zapoznać z tytułem.

Jak można przeczytać na pudełku, gra została wymyślona i opracowana przez polskiego matematyka Karola Borsuka, który stracił pracę w efekcie zamknięcia przez niemieckie władze Uniwersytetu Warszawskiego w 1943 roku. Chciał on spowodować, że rodzina w tych trudnych wojennych czasach będzie trzymać się razem, a nawet dobrze bawić. Pierwsze egzemplarze wykonała własnoręcznie jego żona. Gra zdała egzamin ponieważ została wznowiona w roku 1997. Wydano też wersję jubileuszową, oraz opracowano nowe dodatki (bardziej samodzielne gry, ale w tym samym klimacie).

W pudełku znajdujemy okrągłe żetony z podobiznami zwierząt hodowlanych, królików, owiec, świń, krów i koni, oraz dwa psy, dużego i małego. Są też duże, dwunastościenne kostki z tymi samymi podobiznami zwierząt, bez psów, ale z dwoma szkodnikami, lisem i wilkiem. Różnice w wersji jubileuszowej polegają na tym, że pieski są w formie figurek, a każdy z graczy (max 6 osób) otrzymuje swoją planszę, która jest jego farmą.

27323,1366877120,Obraz

Ja osobiście grałam w wersję, którą ilustruję powyżej. Edycja o której piszę jest z 2013 roku, ale gdy czytam instrukcję gier starszych lub nowszych, to widzę minimalne różnice w zasadach. Opiszę tutaj te, które znam, najwyżej doszkolicie się jak wpadnie Wam w łapki inna gra.

  1. Każdy zaczyna z farmą bogatą w aż jednego królika (najnowsza wersja mówi o całkowitym braku inwentarza, zaś jakaś starsza edycja, również o braku, a nawet konieczności wyrzucenia 2 królików na raz żeby w ogóle móc zacząć hodować cokolwiek innego).
  2. Po kolei każdy rzuca dwiema kostkami. Jeśli wypadną nam dwa takie same zwierzęta (czyli para) to zabieramy z puli jedno zwierzątko do naszej farmy. Jeśli wypadną nam dwa różne to jeśli mamy już takie zwierzątko w swojej farmie, możemy wziąć kolejne, jeśli nie, to czekamy aż wypadnie nam para. Jeśli wypadnie nam zwierzak, którego mamy już w swojej farmie w liczbie większej to liczymy ile mamy par i tyle trafia do nas (w przypadku posiadania 4 królików, czyli 2 par, po wyrzucenia na kości królika zgarniamy 2 dodatkowe króliki).
  3. Jeśli wyrzucimy lisa na kostce to tracimy wszystkie króliki. Chyba, ze mamy małego psa, wtedy tracimy tylko psa. Jeśli wypadnie nam wilk to tracimy wszystkie zwierzaki poza królikami. Ratunkiem jest posiadanie dużego psa, wtedy tracimy tylko psa a zwierzęta są bezpieczne.
  4. Bank, z którego zabieramy wylosowane zwierzęta służy też do wymiany żywca. Możemy np zamienić jedną świnię na kilka owiec jeśli nam tych brakuje (w pudełku jest rozpiska ile warte jest każde zwierzątko). To samo dotyczy psów. Zdobywa się je wymieniając konkretną ilość danych zwierzątek. Wymiany między graczami też są dozwolone.
  5. Wygrywa ten kto najszybciej uzbiera wszystkie zwierzęta i będzie miał przynajmniej po jednym egzemplarzu każdego (czyli kto pierwszy zdobędzie konia).

Superfarmer jest fajny. Grałam z panną Katarzynką, która dziś ma 6 lat i bardzo lubi grać w Farmera. Zwykle prawie do płaczu doprowadzała ją sytuacja, gdy nie ma żadnego psa a wypada jej lis lub wilk. Nawet próbuje mnie namówić żebym przymknęła oko i pozwoliła jej przerzucić wynik. A moment kiedy ja przegrywam bo mam np same króliki, gdyż wszystko inne zjadł mi wilk? Serio, przegranie w Superfarmera jest traumatyczne.

Z pedagogicznego punktu widzenia ta gra jest świetna dla dzieciaków ponieważ uczy nie tylko oklepanej zdrowej rywalizacji i współpracy, ale też podstawowej matematyki i logiki. Dodawanie, wymiana wartości, rozmienianie, mnożenie, dzielenie. Dla przedszkolaków i klas 1-3 w sam raz żeby polubić matmę, a przynajmniej ją zrozumieć.