Za nami ósmy odcinek szóstego sezonu The Walking Dead. Widzów czekają ponad dwa miesiące przerwy nim zobaczą, co też się jeszcze w tym sezonie stanie. Taka polityka dzielenia jednego sezonu na dwie części mnie osobiście ani ziębi, ani grzeje, ponieważ zwykle ten serial oglądam jak już wyjdzie całość. Jednak w tym roku zorganizowałam sobie „serialową jesień” i poza WTD, staram się na bieżąco oglądać jeszcze American Horror Story: Hotel, oraz iZombie. Grzecznie, więc smaruję małą recenzję z pierwszej połowy Żywych Trupów.

walking-dead

#Fabuła

Wiem, że pierwszy sezon był bardzo wierny komiksowi i fanom się to ogromnie podobało. Wiem też, że serial stracił rzeszę tych fanów, gdy w drugim twórcy sezonie odeszli od fabuły komiksu. Wiem, że ja nigdy komiksu nie czytałam i obce są mi te konkretne problemy widza. Natomiast faktem jest, że z każdym sezonem, ten serial robi się odrobinę słabszy. Nie leci to na łeb, na szyję, ale „jara mnie coraz mniej”.

W poprzednim sezonie Rick i jego towarzysze trafili do sielsko funkcjonującego miasteczka, zwanego Alexandrią. Zostali włączeni do lokalnej społeczności, otrzymali swoje zadania i kredyt zaufania. Rick wdał się w romans z bitą przez męża matką dwóch chłopców, co spowodowało pewien konflikt między starymi, a nowymi mieszkańcami. Ostatecznie damski bokser strzela do męża pani burmistrz (architekta, który zaprojektował mur chroniący Alexandrię przed zombie), na co Rick strzela do owego boksera, (który jest jedynym lekarzem).

Akcja szóstego sezonu zaczyna się od pojawienia się w mieście Morgana, mężczyzny, którego Rick spotkał, jako pierwszą żywą osobę po swoim przebudzeniu po wypadku. Morgan od dawna podąża śladem Ricka, aż w końcu dociera do Alexandrii. Fabuła toczy się wokół dwóch sytuacji. Pierwszą jest odkrycie kamieniołomu z tysiącem uwięzionych zombie, którzy się uwalniają i ruszają w stronę Alexandrii. Drugą sytuacją jest napad bandyckiej grupy na miasto. Obie linie fabularne się łączą i w efekcie bandyci wybijają połowę miasteczka, a część trupów odłącza się od stada i dociera do Alexandrii. W efekcie mur pada i zombie zalewają miasto. Rick wpada na pomysł, by obsmarować się wnętrznościami truposza i uciekać przechodząc między zombie. Syn jego kochanki nie wytrzymuje tego psychicznie i zaczyna wołać matkę w samym centrum tłumu trupów. Koniec połowy sezonu, ciąg dalszy w lutym!

twd

#Ten Zły

Szybko w fabule TWD okazało się, że głównymi złymi są nie zombie, a ludzie. W szóstym sezonie jest to oczywiście zachowane. Poza tym, że na życia naszych bohaterów czyhają martwe, żarłoczne ciała, to jeszcze grupa bandytów z wyciętymi na czołach literami „W”, którzy zabijają bez sentymentów i zastanowienia. Zdają się oni czerpać z tego perwersyjną przyjemność. W odcinku, w którym Daryl spada z motoru i jest ranny, pojawia się bardzo mroczny charakter, który nie jest pokazany z twarzy, ale kilka osób wyraźnie boi się go bardziej niż diabła. Nie jest to jasno pokazane, ale domyślam się, że może on być liderem tej grupy bandytów.

#Miłe Zaskoczenie

Romans Ricka. Myślałam, że już do końca całej serii będzie cierpiącym wdowcem, wychowującym dzieci w tym postapokaliptycznym świecie. A tutaj śliczna blondynka z dwoma synami przypadła mu w udziale! Ok, musiał pozbyć się jej męża, ale to takie niby nic!

love

#Największy Przystojniak

Daryl Dixon od pierwszego sezonu jest moją ulubioną męską postacią. Nie tylko dlatego, że jest ultra przystojny, ale też przez jego cudowny charakter, taki nieco zamknięty w sobie i skryty. Daryl ma serce na dłoni! Jeśli kiedyś okaże się, że zrobi coś złego, to będę niepocieszona. Tymczasem jego męska uroda ładnie współgra z całą sylwetką motocyklisty z kuszą zamiast zwykłej broni palnej. W tym sezonie jest jeszcze bardziej zarośnięty, więc mocny plus.

darylll

(od lewej: Rick, Carol i LOVE DARYL!)

#Czymajcie Mnie Bo Nie Wytrzymie!

Carol. Ech. Ja wiem, że apokalipsa zmienia człowieka. Ja wiem, że można ze zgnębionej kury domowej zostać prawdziwą amazonką. Tyle, że Carol, która posługuje się bronią lepię niż połowa nowej drużyny Ricka i stosuje ją bez mrugnięcia okiem, zwyczajnie mnie irytuje. Zrobiono z niej takiego terminatora, który nie słucha, tylko wymierza swoją własną sprawiedliwość. Sorry, Carol nie trawię.

#Facepalm

W ostatnim odcinku, kiedy stado zombie wdziera się do Alexandrii, WSZYSCY UCIEKAJĄCY UPADAJĄ. Nagle zapominają jak się biega. Jest seria scen, w których pokazana jest próba ucieczki kilku mieszkańców miasta. KAŻDY się przewraca. Druga scena wywołująca facepalm wiąże się z #GęsiaSkórka, więc może tam to opiszę…

#Gęsia Skórka

Glenn i jego kolega zostają zapędzeni w ślepy zaułek. Wchodzą na śmietnik i gorączkowo myślą, co dalej. W końcu kolega Glenna wyciąga broń i strzela sobie w głowę. Oczywiście spada na Glenna i obaj lecą prosto w kłębowisko zombie, którzy wgryzają się w świeże ciałko. Oczywiście tryska krew, a Glenn dramatycznie znika pod truposzami. Zrobiło mi się bardzo smutno, że bohater, który był w serialu od pierwszych odcinków pierwszego sezonu właśnie umiera. Dwa odcinki później okazało się, że kumpel Glenna upadł na niego i to jego zjadły zombie, a Glennowi udało się wcisnąć pod śmietnik i uratować. Serio… zniszczyli taką smutną, acz dobrą scenę, kiepskim twistem.

glenn-guts-1445855900.gif

#Ocena

6/10. No bo nie uważam by była to jakaś straszna kicha, ale pupy nie urywa. Z drugiej strony dobrze mi się ogląda ten serial i faktycznie pilnuję by co tydzień zobaczyć odcinek (czego nie mogę powiedzieć o wszystkich serialach, które zdarza mi się oglądać). Nie polecam fanom komiksu i nie polecam fanatycznym fanom wizji postapokaliptycznych. Polecam tym, którym po prostu podobają się obyczajówki z elementem horroru.

original

  • Hm, może ja też zaczęłabym go oglądać… w końcu potrzebuję czegoś co ma więcej niż 2 sezony. Tylko czy to mądre oglądać to samemu? Po ciemku?

    • No ba, jasne. To aż taki horror nie jest. W sumie po jakimś czasie zombie przestają być w ogóle straszne w tym serialu 😉