Nastał ten moment, kiedy to w końcu obejrzałam serial Jessica Jones. W KOŃCU, bo mniej więcej do połowy, czyli do siódmego odcinka włącznie, niewiele mnie bawiło i ciekawiło. Ale potem, nagle i niespodziewanie, zaczęło się tyle dziać, że ledwie mogłam się oderwać od telewizora. Przyznaję, że gdyby przyjaciółka nie powiedziała mi, że warto dobrnąć do ósmego docinka, to pewnie bym skapitulowała. Tymczasem, mogę z czystym sumieniem napisać ową recenzję, zawierającą śladowe ilosci spoilerów.

jes2

#Fabuła

Jessica Jones, główna bohaterka serii, jest prywatną detektyw w jednej z nowojorskich dzielnic. Charakterek ma przedni. Twarda, uparta, pyskata i w ogóle nieprzyjemna. Posiada super moce, jest niespotykanie silna, potrafi brawurowo walczyć wręcz i skacze tak wysoko, że można to pomylić z lataniem. Fabuła nie jest jednak tak heroiczna i wesoła jak w przypadku Avengersów. Jessica Jones ma problemy, z którymi radzi sobie z pomocą alkoholu, a i to nie wystarcza.

Główna bohaterka zmaga się z demonami przeszłości. Przez długi czas była marionetką w rękach człowieka, który kontrolował jej umysł. Zmuszał ją do trwania z nim w związku, do współżycia i wykorzystywania swoich nadnaturalnych mocy do jego prywatnych celów. Jessica w końcu wyzwala się z tej pułapki, widzi jak jej wróg ginie pod kołami autobusu i stara się wrócić do normalnego życia. Niestety, wokół niej pojawia się coraz więcej dowodów na to, że główny zły powrócił. Pani detektyw rozpoczyna krucjatę, która nie jest łatwa bo bierze w niej udział jej przyjaciółka bez super mocy, kochanek z super mocami, ale związany z osobą, za której śmierć odpowiada Jessica i jej sąsiedzi, potencjalne niechciane ofiary.

jes

#Ten Zły

Kilgrave grany przez Davida Tennanta jest zdecydowanie jednym z głównych plusów serialu. Co prawda nie jestem jego fangirl, ale doceniam grę aktorską i świetnie poprowadzoną postać. Kilgrave to człowiek posiadający umiejętność kontrolowania umysłu swojej ofiary. Zdolności tej nabył w dzieciństwie, w czasie eksperymentalnych doświadczeń. Mówi i zachowuje się jak angielski dżentelmen (Brytyjczykiem akurat jest!), a w swoich działaniach jest pełny finezji. Jego morderstwom nie brakuje krwi i masakry, ale nigdy sam nie brudzi sobie rąk (w przeciwieństwie do Wilsona Fiska z Daredevila). Zawsze nakazuje innej osobie wykonać wyrok w swoim imieniu.

jes3

#Miłe Zaskoczenie 1

Lubię oglądać w serialach twarze aktorów, których znam z innych produkcji. W filmach często widuje bohaterów moich ulubionych seriali, a tylko czasami w serialach aktorów filmowych. Dlatego długo nie dowierzałam, gdy tutaj zobaczyłam Trinity. Tak, ukochaną Neo z Matrixa. Carrie-Anne Moss wcieliła się w rolę Jeri Hogarth, sukowatej prawniczki, z którą współpracuje Jessica. Może i nie lubię tej postaci, ale dzięki niej serial jest jeszcze bardziej „brudny” i zastanawiający.

jes4

#Miłe Zaskoczenie 2

Nawiązanie do Daredevila! Pojawienie się pielęgniarki, Claire Temple, która ratowała nie raz Matta Murdocka, było fajnym łącznikiem między dwoma serialami o marvelowskich bohaterach. Claire nawet wspomniała o Daredevilu, chociaż nie nazwała go z imienia. Dla mnie bomba!

#Największy Przystojniak

Nie było. Tennant w moim typie nie jest. To samo Luke Cage (kochanek Jessicki), Malcolm Ducasse (sąsiad Jessicki) i Will Simpson (facet Trish, przyjaciółki Jessicki). Wymieniam ich tak skrupulatnie bo to jedyni mężczyźni, którzy pojawiali się dość regularnie na ekranie. Dlatego w tym punkcie odejdę od reguły i stwierdzę, że najładniejszą ślicznotką jest właśnie Trish Walker, przyjaciółka głównej bohaterki. Trish jest spikerką, prowadzącą bardzo popularną audycję radiową. Jej matka zaadoptowała nastoletnią Jessicę, gdy ta straciła rodziców i dziewczyny wychowywały się razem. Lubię blondynki, które wyglądają na inteligentne, a Trish właśnie taka jest. Śliczna buzia. Z rozsądkiem u niej tylko trochę gorzej.

jes5

#Czymajcie Mnie Bo Nie Wytrzymie!

Serial nie budził we mnie aż tak gwałtownych emocji bym miała zagryzać zęby i zastanawiać się nad porzuceniem tytułu. Wszystko zgrywało się na tyle płynnie i sensownie, że nie mam nawet pół szklanki jadu, by go tutaj wylać.

#Facepalm

Seks. Lubię jak jest taki akcent, ale w tym serialu wyjątkowo dużo mi go pokazywali. Może tylko mnie się tak wydaje bo oglądam produkcje, w których jest go stosunkowo (hehe) mało, któż to wie. Pierwsza scena ok, druga też ujdzie, ale każda następna to już taki lekki facepalm. Z tego co zapamiętałam to Jessica miała 3 albo 4 momenty, a Trish 2. Taka jestem skrupulatna!

jes6

#Gęsia Skórka

O dreszcze przyprawiała mnie każda scena, gdy Kilgrave kazał się komuś zabić. Raz szybko, raz w męczarniach. Chociaż tych śmierci było niewiele na ekranie, to jednak każdy rozkaz mnie lekko stresował. Kontrolowanie umysłu do stopnia nakłonienia kogoś do samobójstwa jest po prostu niepokojące.

#Ocena

7/10. Byłoby więcej gdyby nie to, że przez pół serialu się nudziłam. Nie jakoś niewyobrażalnie, ale początek był niespecjalnie ciekawy i miałam kilka podejść zanim się wciągnęłam. A stało się to po obejrzeniu ósmego odcinka, który zapoczątkował wysoki poziom kolejnych. Napięcie wzrastało i… w finale się trochę posypało. Uważam, że całość zasługiwała na coś mocniejszego, ale dało się obejrzeć bez większego zawodu.

Sam serial uważam za fajny. Mroczniejszy, mroczniejszy i bardziej przejmujący niż Daredevil, ale to spory plus, bo ile można oglądać takich samych produkcji? Kreacje bohaterów ciekawe, sama fabuła również interesująca… poza początkowym przynudzaniem, które jednak nie zniechęciło tak całkiem, serial spoko, polecam.

jes7