Wbrew brzmieniu tytułu nie jest to wpis o herbatce z cytryną, termoforze i ciepłym łóżku. Jestem zwolenniczką innego typu spędzania przeziębień, więc znajdziecie tutaj kilka pomysłów, jak przeżyć ten straszny okres uwięzienia w swoich domowych pieleszach. Zapraszam do czytania kreatywnie aktywnych, jak i leniuchów, chorowanie jest tak nudne, że w końcu zachce Wam się coś porobić.

  • Książka

Klasyk jakich mało! – powiecie. Nie przeczę. Często klasyki są najlepsze, wypróbowane metody najskuteczniejsze, ale ja wcale nie proponuję Wam czytania tych pozycji, które i tak byście przeczytali. Sięgnijcie po książki leżące na Waszych półkach już od jakiegoś czasu, może pozornie nieudany prezent okaże się całkiem sensowną lekturą? Może coś co czytacie sobie na raty bo to ciężka i trudna książka okaże się nagle wciągająca tak bardzo, że dokończycie ją w jeden wieczór. A może przejrzycie biblioteczkę i sięgniecie po ulubioną lekturę sprzed lat? Ja, jeśli zdarzy mi się zachorować w najbliższym czasie, przeczytam Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny, moje gwiazdkowe, ilustrowane wydanie.

https://www.instagram.com/p/_sR8dIqfZt/?taken-by=czarnykotu

  • Serial

Powiecie, że kolejny klasyk, a ja znów zaproponuję Wam odejście od spodziewanej formy. Obejrzeliście już wszystkie seriale, które planowaliście? Wszystkie aktualnie emitowane macie na bieżąco? Nie możecie czegoś oglądać bez przyjaciółki albo partnerki? Sięgnijcie po stare seriale, które ledwie pamiętacie! Ja mam taką geek listę, którą regularnie sobie odświeżam, a która jest bardzo długa. Podam Wam kilka przykładów:

sliders

Sliders to serial z lat 90′. Młody naukowiec wynajduje machinę, dzięki której można podróżować między wymiarami. Oczywiście coś idzie nie tak i wraz z grupą znajomych gubi się w przestrzeni między wymiarowej. Każdy wymiar to inna rzeczywistość, w której bohaterowie muszą przetrwać, by móc znów się przenieść w nadziei, że w końcu trafią do domu.

ciemnosc

Czy boisz się ciemności? jest również serialem lat 90′ i też oglądałam go jako dziecko, a potem nastolatka. Jako, że od zawsze lubiłam horrory i straszne opowieści, ta seria była dla mnie fajnym wprowadzeniem. Każdy odcinek to inna straszna historia, którą opowiadały sobie dzieciaki przy ognisku. Niektóre były zabawne i średnio straszne, ale trafiały się też seanse, po których nie mogłam zasnąć.

who

Doctor Who Classic Series. Przyznaje się bez bicia, że Doktora oglądałam raptem trochę, jak w telewizji gdzieś widziałam. Ale żebym usiadła i świadomie obejrzała wszystkie sezony to niekoniecznie. Postanowiłam sobie za to, że jeśli już, to zacznę od klasycznej serii i najstarszych sezonów. Dlatego za przeziębienie zachowuję sobie Pierwszego Doktora z roku 1963.

  • Planszówka

Gdy się opatulicie szlafroczkami i kocami, to można śmiało zasiąść do stołu i zagrać w każdą grę planszową, ale ustalmy, że nie chcecie wychodzić z łóżka i grę trzeba dobrać pod okoliczności. Z własnego doświadczenia polecam przyjemną karciankę Metropolia. Ilekroć w nią gram to właśnie w łóżku. W sam raz na łóżkowe wymiary jest też Neuroshima Hex. Plansza sztywna i w odpowiednich rozmiarach. Dixit i Dobry Glina Zły Glina również się nadają do gry w takich chorobowych okolicznościach. Na dobrą sprawę to i Pędzące Żółwie są tutaj świetnym rozwiązaniem. Niezbyt skomplikowane, w sam raz na osłabione funkcje myślowe.

https://www.instagram.com/p/_-KQslKfX7/?taken-by=czarnykotu

  • Pichcenie!

I znów opatulcie się ciepłym szlafrokiem, ubierzcie koniecznie kapcie i podkręćcie ogrzewanie, a następnie wkroczcie do kuchennego królestwa. Wiem, że gotowanie wymaga energii i ochoty, ale są potrawy, których zjedzenie sprawia tyle radości, że każda choroba wydaje się mniej straszna. Ja polecam przepisy Gruszki z fartuszka, oczywiście przede wszystkim te geekowe. Takie jak: Burgery Avengers, desery inspirowane księżniczkami Disney’a, lub też tort z gry Portal.

cake-is-a-lie-500x500

  • Kolorowanki

Od dawna sprawdzona metoda terapeutyczna, a ostatnio nawet bardzo modna. Kolorowanki dla dorosłych wypełniły księgarnie i saloniki prasowe. Sama też uległam tej modzie i na dzień dzisiejszy mogę polecić kilka książeczek. Są takie dla fanów Gry o Tron, Harrego Pottera, Doktora Who, dla wielbicieli ogrodowych zakątków i zwierzęcych motywów, zwolenników prostych form, które można znaleźć w sieci sklepów Tiger, czy dla okazjonalnych „kolorowników”, którym wystarczy kalendarz z jednym obrazeczkiem na tydzień.

https://www.instagram.com/p/BACCj29KfaX/?taken-by=czarnykotu

  • Chińskie bajki

Ja nie żartuję. Anime to mój odwieczny towarzysz chorób. Bywały grypy, które całe (7 dni) upłynęły mi na oglądaniu jednego anime bo tyle odcinków miało. Wiem, nie wszystkim to do gustu przypadnie, ale jeśli ktoś ma chociaż cień sympatii lub tolerancji to zerknijcie czy nie ma czegoś dla Was, co umili wieczorne gorączkowanie.

Shingeki-no-Kyojin.png

Tak, Shingeki no Kyojin teraz oglądam 😐

Ameryki nie odkryłam, ale może chociaż jedna z moich propozycji jest dla Was nowością i z powodzeniem sprawdzi się jako nowy sposób na domowe uziemienie chorobowe!

  • Ej, czy to dziwne. że mam teraz ochotę zachorować? Przytulić „Szamański Blues” i Netflixa na trochę dłużej? 😀

    • Wcale. Choroba ma swoje prawa, nawet takie jak kolejna powieść Jadowskiej, albo Netflix 😉

      • No i u mnie jeszcze obowiązkowo: herbata, kot i YouTube 😀

  • To ja się dołączam. Smark smark. Też przytulę dziś wieczorem jakąś książkę czy może nawet film 🙂

    • Przynajmniej nie dotyczy nas stereotyp męskiego chorowania. Ja nawet muszę sobie dawać radę sama bo mieszkanie puste, tylko kot O.O

  • ekspert polsatu

    Neuroshima zamiast Heuroshima 😉

  • Dzięki ostatniej chorobie przeczytałam jedną książkę i obejrzałam dwa sezony serialu 😉

    • O, właśnie o tym piszę. Sezony serialowe dosłownie się pochłania ;D