Do Hanza Cafe wybrałam się ponownie w sobotę, na kolejną edycję toruńskiego spotkania blogerów. Tym razem miało być inaczej. Bez prelegentów, bez warsztatów, bez oficjalnego przedstawienia swojej osoby i swojego bloga. Miało być wesoło, nieoficjalnie i na luzie. No i się… nie udało!*

Oczywiście przyszłyśmy z Charming Ginger wcześniej niż ustawa przewiduje, ale tak to jest jak się pracuje na starówce i nie opłaca się iść do domu, a potem wracać na event. Dołączyła do nas Asia z Psychopierdów, a potem Kasia z Relatywnie Obiektywna i Kuba z WPArt. W oczekiwaniu na pozostałych uczestników, rozpoczęliśmy dyskusję na pierwszy temat spotkania, czyli „Walory smakowe połączenia bananów, toffi i czegoś jakby śmietany na kruchym cieście”. Nie śmiejcie się, to ważna kwestia przy wyborze ciasta na spotkaniu towarzyskim. Zwłaszcza blogerów!

IMG_4787

Psycho Piernik (maskotka spotkania) i Asia

Kiedy nasze grono zaczęło się poszerzać, rozpoczęliśmy to co w blogowaniu jest chyba najfajniejsze. Mowa o dopieszczaniu strony wizualnej bloga! Tyle, że to nie blog był przemeblowywany, a przestrzeń naszego spotkania. Stworzyliśmy więc „prawie okrągły stół” z jednym tylko miejscem widokowym na krajobraz kolan. Honorowo miejsce to zajęła Asia (uznaliśmy bowiem, że ma najładniejszy szablon bloga… khm, kolan).

Będąc już w komplecie, mogliśmy rozpocząć część właściwą spotkania. Odbyły się więc moje ulubione… WARSZTATY! Dzięki nim kilku uczestników zaopatrzyło się w aplikację Snapchat na swoich smartphonach. Zdobyli też pewne umiejętności obsługi tego medium społecznościowego. Niestety nie dla wszystkich były to wesołe warsztaty. Posiadacze windowsphonów musieli obejść się smakiem, ich systemy nie obsługiwały tej aplikacji. W trakcie warsztatów odbyła się mini konferencja na temat plusów i minusów posiadania windowsphonów. Muszę mówić ile wymieniliśmy plusów?

IMG_4779

Konsultacje moje z organizatorką Asią

Kolejnym punktem blog meetingu było zapoznanie się portalem chrześcijańskim, zajmującym się ocenianiem filmów. Raczej większość z nas sądziła, że jesteśmy dobrymi ludźmi, ale po ogarnięciu, że nasze ulubione filmy mają często po AZ TRZY trupie czaszki, zwątpiliśmy. I co to za zależność, czy „Księżniczka i Żaba” od Disneya ma dwie trupie czaszki, a „Kraina Lodu” dwie gwiazdki (gwiazdki są dobre).

W zasłużonej przerwie pośmialiśmy się okrutnie z odkrycia co też youtube uważa za „straszną muzykę”, czym zabijał Bazyliszek i dlaczego był to wzrok, oraz co jest najważniejsze jesienią i dlaczego jest to łyżka. Dowiedzieliśmy się też, że o ostatecznej ocenie naszego spotkania „zadecyduje los, Los Angeles”, a nie jakieś śmieszne relacje na blogach uczestników.

IMG_4789

Warsztaty ze Snapchata dla Charming Ginger

A gdy wszyscy wrócili z wyprawy do baru, uzupełniając kufle piwem i filiżanki kawą, skupiliśmy się raz jeszcze, aby odhaczyć ostatni punkt programu – „Język branżowy”. Każdy szanujący się bloger powinien znać terminy używane przez środowisko około blogowe. Od tamtej chwili takie słowa jak: „nakastlik”, „sztory”, „buchta” i „bloger” nie są nam już obce.

Po wszystkim poszliśmy na zapiekanki i piwo. Chyba, że ktoś miał umierającego z głodu partnera, to poszedł z nim na bardziej konkretny obiad. Albo jeśli ktoś miał umierającego na grypę partnera, to poszedł do apteki i wrócił do domu. Bądź co bądź, wszyscy się najedli.

Na kolejny BlogUP też chętnie pójdę. Oby tylko warsztaty były z Instagrama!

*Post z przymrużeniem oka:)

**Zdjęcia autorstwa Kasi Wężyk🙂

  • Śmiechłam czytając <3 ale czemu K. to tylko K.? 😀

  • Bardzo lubię Instagrama! <3 Szkoda, że BlogUpy są w weekendy i na razie nie zapowiada się, żebym mogła w nich uczestniczyć. :c

    Co oznacza "buchta" wśród blogerów? W naszym regionie mówi się tak na kojec w chlewni. 😀

    • Wszystkie słowa, które omawialiśmy nie były z blogosfery. Takie nasze żarty. Ale fakt, bucha to u nas kojec w chlewie. Właśnie to podałam jako definicję. Ale na Śląsku to też nazwa takiej słodkiej bułki gotowanej na parze – pampucha 😀