Tytuł, choć nawiązuje do krótkiego opowiadania Andrzeja Sapkowskiego o sielskiej emeryturze Geralta z Rivii, zapowiada wpis o mojej nieszczęsnej przypadłości. O ile do niedawna nie była aż tak dokuczliwa, o tyle ostatnio jest mocno irytująca.

Może nie widać tego po wpisach na blogu, ale lubię grać w gry. Czasu jednak mało, więc zawsze dorobię się sporych zaległości w przerabianych tytułach. Do tego dochodzi jeszcze nieinwestowanie w nowy sprzęt i ostatecznie dochodzi do sytuacji, gdy na rynek wchodzi Wiedźmin III. Dziki Gon, który nie pójdzie mi na laptopie, a ja od lat jestem w czwartym rozdziale pierwszego Wiedźmina z 2007 roku, nie mówiąc już o drugim – Zabójcy Królów.

Tymczasem Roger zainwestował w nową konsolę – Xbox One. Jest piękna, wymarzona i wcale nie taka droga, a jednak nie wzbudza mojej skrajnej radości. Już spieszę z wyjaśnieniami dlaczego!

xbox

Skończ stare, by zacząć nowe!

Wykluczonym dla mnie jest zaczynać grać w grę, która jest np trzecią częścią trylogii. Nie zaczyna się przecież od końca! Mam jakiś niepisany fetysz zaczynania wszystkiego od samiutkiego początku, nawet jeśli w coś już grałam, ale było to bardzo dawno temu. Np w maju ubiegłego roku, gdy wszyscy rzucili się na premierę Dzikiego Gonu, ja zainstalowałam sobie pierwszego Wiedźmina i katowałam się okropnym systemem walki, biegając po bagnach przy Wyzimie. Wciągnęłam się, więc grałam w każdej wolnej chwili, a potem musiałam odstawić niczym fistech. I nadszedł ten dzień, gdy mogę już sobie śmiało grać w Dzikiego Gona, ale absolutnie nie mogę się do tego „zmusić” bo w głowie mam jeszcze niedokończone wątki z pierwszej gry i drugą w perspektywie.

wiesiek

Dokładnie ten sam schemat dotyczy gry Dragon Age. Inkwizycja, w którą też śmiało mogłabym grać na konsoli, ale ostatnie co pamiętam to pierwsze rozdziały Dragon Age. Początek. BioShock? To samo. Borderlands? Również. Nawet Dark Souls, gra polegająca na umieraniu, kusi mnie by zagrać w nią od pierwszego tytułu, podobno najtrudniejszego. Jak żyć?

Wsteczna kompatybilność <3

Ona jest stworzona specjalnie dla mnie. Xbox One oferuje mi możliwość zabawy przy nowych grach, które wychodzą na nowe konsole, ale w ramach wstecznej kompatybilności, co miesiąc pojawiają się tytuły gier z Xbox 360, które obsługuje One. I np taki Wiedźmin II. Zabójca Królów już czeka, aż dokończę pierwszego Wieśka na moim lapku. Śledząc wydłużającą się listę gier dostępnych we wstecznej kompatybilności, moje serce rośnie. Będę mogła grać w starsze tytuły, ale na fajnym sprzęcie, z cacy padem w dłoni.

Stare sezony Doktora Who?

Moja potrzeba prześledzenia fabuły od samego początku nie dotyczy wyłącznie gier. Z serialami mam to samo, ale w ich przypadkach jest to raczej całkiem zrozumiałe. Poza np takim Doktorem Who, który swój początek miał w 1963 roku. Zgadnijcie kto zdecydował, że nie pozwoli sobie na wciągnięcie się we współczesnych Doktorów, jeśli nie przyswoi sobie tych najstarszych? Od każdego słyszę, że to bez sensu, że nie dość, iż w starych nie ma nic istotnego dla fabuły nowych Doktorów, to jeszcze wieje nudą i ogólną słabością. Ale co to dla mnie?!

doctor

Mój zwyczaj zaczynania od pierwszego dzieła, przejawia się również w literaturze. Czasami dostaję, albo wygrywam książki, ale tylko połowa satysfakcjonuje mnie w pełni, bo druga połowa to zwykle kolejne tomy serii, a przecież nie zacznę czytać od środka. Ostatnio wygrałam Smakowitą Piętnastkę, czyli piętnasty tom z serii książek o Stephanie Plum. Niby radość, a jednak świadomość, że muszę (chcę!) nadrobić czternaście książek, żeby dobrać się do nagrody.

No i jeszcze ten Blizzard!

Już niebawem premiera filmu Warcraft, na który wybieram się jako wieloletnia wielbicielka fabuły wszystkich gier Blizzarda z tego cyklu (w tym Heartstone). Kilka dni temu, całkowitym przypadkiem, natknęłam się w Empiku na książkę Durotan, reklamowaną jako oficjalny prequel dla nadchodzącego filmu. Machnęłabym ręką, gdyby nie brat, który uświadomił mnie, że od tej książki zaczyna się NOWE lore uniwersum Wacrafta i znajomość poprzednich gier nie jest już takim pewnikiem. Jak znam siebie, niebawem przeczytam Durotan. I to jeszcze przed filmem.

durotan


Życie z moją przypadłością nie jest łatwe, ale z pewnością ciekawe. Mam świadomość, że dużo gier przede mną, bo nie potrafię sobie wielu odpuścić. Pytanie tylko czy z moim czasem i zapałem życia mi starczy na te wszystkie gry.