Krótko i na temat, bo i po co się rozwodzić, kiedy pewnie do wszystkich już ten fenomen dotarł. A jeśli nie dotarł, to zaraz dotrze, bo dziś w nocy aplikacja Pokemon Go poszerzyła swoja dostępność o nowe 26 państw. Polska doczekała się oficjalnego wejścia do strefy Pokemon, ale nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zgłosili się do nieoficjalnych beta testów.

Od ponad tygodnia my, nerdzi i geeki, jesteśmy Trenerami Pokemon. Wszystko zawdzięczamy aplikacji Pokemon Go, która umożliwia nam łapanie tych popularnych stworów na naszych osiedlach. Wystarczy, że ma się odpowiedni system na smartphonie, włączone mobilne Internety i GPS, a można złapać je wszystkie!

Niby apka jak każda inna. Giereczka jak każda inna. A jednak morda mi się śmieje za każdym razem, gdy włączam sobie moje centrum treningowe Pokemon i idę w miasto. Zapytacie: a dlaczego?

Pokemon Go

1. DROGA DO PRACY NIE JEST NUDNA!

W telefonie mam trzy plotkarskie kontakty: do faceta, do przyjaciółki i do przyszywanego brata. Tylko że facet rzuca właśnie palenie, przyjaciółka ma nowego chłopaka, a przyszywany brat ze mną mieszka, więc moja 15 minutowa droga do i z pracy TYMCZASOWO nie upływa mi na babuleniu przez telefon. Do niedawna był to problem na miarę osobistego dramatu, ale od kiedy mogę zbierać Pokemony i patrzeć jak każdy metr przybliża mnie do wyklucia się jajka, nie zaznaję uczucia nudy. Rano zbieram Bulbasaury, wieczorem Magikarpie. Zaliczam Pokestopy i jeśli akurat inna drużyna włada Gymem przy pomniku Moniuszki, zdobywam go dla Teamu Mystic (niebieskiego!). WOW!

2. POKEMONDO!

Ruch to zdrowie, świeże powietrze to zdrowie, w ogóle każda aktywność (czy to fizyczna, czy psychiczna) jest zawsze na plus! A w Pokemon Go chodzi o to, żeby chodzić. Przemieszczając się mamy duże szanse spotkać mało spotykane i bardzo rzadkie Pokemony. A do tego są jeszcze jajka, których się nie wysiaduje, ale które trzeba „wychodzić”. Trasa 2 km nie poraża zajebistością wyklutych Pokemonów, ale jest szansa, że będzie to bardzo rzadki Pikachu. 5 km to już całkiem syte okazy, a 10 km to prawdziwe rarytasy, nawet na trzecim stopniu ewolucji! Nic tylko uprawiać jogging z Pokemondo!

Pokemon Go

Przy okazji pojawienia się Pokemon Go oglądam powrót mody na cosplay!

Ja trenuję w Toruniu. Moja dzielnia to Bydgoskie Przedmieście, które znam bardzo dobrze. Wieczorne spacery z Pokemon Go uzmysławiają, że ZAWSZE można poznać swoje miasto lepiej. Pokestopy, które odwiedzam nie są przypadkowe! Poza tym, że oznaczają ciekawe, imponujące zabytki, piękne miejsca typu fontanna czy ogród zoobotaniczny, odkrywają przed użytkownikiem coś o czym wcześniej nie miał pojęcia. Dzięki Pokemon Go znalazłam wiele rzeźb z kamienia, na które wcześniej nie zwracałam uwagi, oraz murali, czyli profesjonalnych graffiti zrobionych na murach, które nie rzucają się w oczy od razu. Dla turysty taka apka to idealny sposób na zwiedzenie odwiedzonego miasta, a dla tubylca do lepszego poznania swojego miejsca.

3. WSZYSCY JESTEŚMY TRENERAMI POKEMON GO!

Na koniec zostawiłam mój ulubiony argument przemawiający za fajnością aplikacji Pokemon Go. Do tej pory „swoich”, czyli nerdów i geeków, rozpoznawałam po tematycznych koszulkach czy specyficznym języku rodem z naszej subkultury. Dziś gdy widzę kogoś z nosem w telefonie, pierwsze co obstawiam, to to że szuka Pokemonów. W 9 przypadkach na 10 mam rację! Idę parkiem, a tam koleś który przed chwilą zdobył najbliższego Gyma. W aplikacji jeden z Pokestopów oznaczony jest jako wabik, a w realu stoi wokół niego 15 osób i wszyscy cieszą się podwójną ilością Pokemonów.

Pokemon Go

Za logiem toruńskiej grupy facebookowej stoi Rafał Fox <3

Toruń do niedawna był miastem wycieczek szkolnych, które wypełniały Starówkę po brzegi. Dziś są to albo grupy turystów, albo grupy trenerów Pokemon, którzy wyznają zasadę „w kupie raźniej”. Czy istnieje inna, podobnie integrująca ludzi w realu aplikacja? Grupa Pokemon Go Toruń powstała maksymalnie 2 dni po tym, jak aplikacja zawładnęła światem i na dzień dzisiejszy liczy ponad 700 członków. Bardzo aktywnych członków, którzy nie tylko dzielą się poradami i tematycznymi memami, ale też organizują lokalne spotkania i turnieje. Poza grupą łącząca trenerów z całej Polski, powstała też taka społeczność w Poznaniu. Tylko czekać, aż grupy z innych miast również urosną w siłę.

Osobiście jestem zachwycona Pokemon Go. Spełniam się jako kolekcjoner, mam co robić w trakcie spacerów i nie muszę już bezsensownie kontemplować swojego istnienia, a przede wszystkim poznaję ludzi. Fajnych, serdecznych, zabawnych ludzi, którzy potrafią spontanicznie zagadać do nieznajomego TYLKO DLATEGO, że ubrał koszulkę z Pikachu i prawdopodobnie włazi w te krzaki, bo szuka tam Pidgeya.