Mieliście kiedyś tak, że robiliście coś niesamowicie fajnego, ale od czasu do czasu chcieliście rzucić to i wyjechać w Bieszczady? Myślę, że każdy coś takiego przechodził i to wcale nie świadczy o nim źle. Ja przez ostatnie pół roku organizacji Coperniconu pakowałam się dokładnie dwa razy, w tym raz na tydzień przed festiwalem. Lepiej! Zarzekałam się, że to mój ostatni event i za rok będę tylko uczestnikiem, który wygra wszystkie konkursu i w końcu nakupuje sobie milion pamiątek. Mimo potknięć albo wątpliwości w czasie przygotowań, wszystko rekompensują 3 dni żywiołu i ostateczny wynik. Nieważne czy w postaci pobicia rekordu uczestników, czy w ilości uśmiechów i przybitych piątek na korytarzu. Copernicon 2016 pobił rekord, ale ja dziękuję za każdą przybitą piątkę i każdego żółwia. O tym jak było dokładnie możecie posłuchać w najnowszym odcinku podcastu Typowo Piwniczne Sprawy, w którym regularnie zabieram głos.

 

Długo zastanawiałam się co dołączyć do tego wpisu, żeby poza zaproszeniem do odsłuchania Piwnicznych, znalazło się tutaj coś jeszcze, tylko mojego osobistego. Postanowiłam więc pozachwycać się moją działką, czyli Blokiem Popkulturowym.

CO TO JEST BLOK POPKULTUROWY?

Gdy otwieracie informator konwentowy, znajdujecie w nim mnóstwo różnych atrakcji podzielonych na bloki. Te które dotyczą literatury wędrują do bloku literackiego, te o grach wideo do bloku gier wideo, te o RPG do bloku RPG. I tak dzieje się ze wszystkim, łącznie z tym co popkulturowe. A że ja bardzo lubię popkulturę to powierzono mi zorganizowanie programu o tej tematyce. Poprzeczka była wysoko zawieszona, ponieważ moją poprzedniczka to Aneta Jadowska, królowa polskiego urban fantasy i specjalistka od popkultury. Postanowiłam dać z siebie jeszcze więcej niż wszystko.

pamatki2

Mój segregator Rzeczy Najważniejszych i koszulki konwentowe (w tym prezent od Masy Kultury)

JASNE, ŻE WYPEŁNIĘ WSZYSTKIE SALE, CO TO DLA MNIE?!

Tak odpowiedziałam, gdy zapytano mnie, czy biorąc sobie na głowę 3 sale popkulturalne + jedną komiksową + czytelnię komiksów, nie przeceniam swoich sił. Miałam jednak asa w rękawie, któremu na imię Radek. Specjalista od komiksów, prawdziwy ich maniak i pasjonat – komu innemu mogłabym powierzyć organizację sali komiksowej i czytelni? Swoją działkę wykonał jak najlepiej. Program był ciekawy i cieszył się dużym zainteresowaniem, zaproszeni goście dopisali, a uczestnicy zawsze wychodzili z sali uśmiechnięci. Radek Mistrz!

Pozostałe 3 sale popkulturowe, wyłączając tematykę komiksową, również trzeba było wypełnić. I tu się trochę przeraziłam, bo czy seriale i filmy mogą dać nam aż 66 godzin prelekcji i warsztatów? Ha! Okazało się, że bez najmniejszego problemu. Postapokalipsa, steampunk, zombie, Netflix, horrory, Quentin Tarantino, trolling, Mad Max, folklor, Gra o Tron, Star Trek, Wiedźmin, czarownice, egzorcyzmy i opętania, czyli wszystko to co kochamy w popkulturze. Ten kto mógł pomyśleć, że tegoroczny program może być nieciekawy, chyba fanem kultury popularnej nie jest. Bogaty program i każdy geek/nerd znajdzie coś dla siebie. Każdy!

CZYM CHATA BOGATA, CZYLI MOI GOŚCIE!

Wszystkie punkty programu, które zasłyszałam chociaż jednym uchem albo z ust moich pomocników (cudownego Bartka vel Revean i mojej siostry Anny) były dobre albo bardzo dobre. To kwestia doświadczenia prelegentów, którzy niekiedy mieli „swój pierwszy raz” na tegorocznym Coperniconie. Dziękuję wszystkim którzy dołożyli cegiełkę do naszego bloku, a szczególnie gościom, którzy uświetnili program.

Może wyjdę na niepoprawnego ekshibicjonistę, ale każdy mail od gościa, w którym znajdowałam propozycję jego wkładu w Copernicon, napawał mnie ogromnym podnieceniem. Bardzo żałuję, że nie mogłam być na spotkaniu z Pawłem Opydo czy na prelekcjach Kasi Czajki i Myszy. Albo że nie miałam kiedy wpaść posłuchać wykładów Simona Zacka i Maćka Lewandowskiego lub w pełni uczestniczyć w nagraniu podcastu Masy Kultury. Wiem za to, że uczestnicy byli zachwyceni, a to równie wielka satysfakcja dla mnie.

pamiatki1

Czarny Kotu organizuje z wiankiem na głowie!

GEEK FIGHT – EDYCJA PIERWSZA

Na osobny akapit zasługuje jeden konkretny punkt programu. Nie będę się jednak mocno produkować, bo planuję osobny wpis o tym temacie. Zatem krótko: Geek Fight, wzorowany na Movie Fight, to takie igrzyska, na arenie których walki toczą geek podcasterzy, mówiący i piszący o popkulturze. Za pomysłem i wykonaniem stoi Michał Kowal z podcastu Masa Kultury, któremu zawdzięczamy premierową bitwę na Coperniconie.

Jestem podwójnie szczęśliwa, że udało się zorganizować taką zabawę na toruńskim festiwalu, ponieważ wzięli w niej udział praktycznie wszyscy geek goście Coperniconu i wszystkim podobała się zarówno formuła, jak i sam przebieg. Po drugie: moim tegorocznym celem było wprowadzić na arenę konwentu twórców podcastowych i chyba mi się udało! Więcej o Geek Fight w osobnym wpisie już niebawem, a póki co dziękuję za miniony Copernicon i już zapraszam na ten za rok!