Jestem sobie ja: geek lubiący nerdzić przy komputerze albo telewizorze, grając w fajne gry i oglądając ciekawe seriale. Klasyk, prawda? Ale mam też inną naturę, bardziej rozrywkową i społeczną. Dzięki niej poznaję mnóstwo wspaniałych ludzi i doświadczam fantastycznych rzeczy. Ona również stoi za moim „tańcem rozgwiazdańcem”, czyli jedną z niewielu form ruchu, którą podejmuję bez wielkich mobilizacji, za to z ogromną przyjemnością. Nie, nie umiem tańczyć, o śpiewanie też odradzam mnie prosić. Ale do kawałków, które inspirują się muzyką ludową czy tradycyjnym folkiem mam tak ogromną słabość, że instynkt samozachowawczy ratujący czasami moją reputację zanika. Chcecie wiedzieć do czego śpiewam i tańczę oraz dlaczego jest to właśnie folk?

folk

SAME SUKI to rewolucyjna kobieca formacja folkowa. Kiedy usłyszałam pierwszy raz Siedem na Youtube byłam jednocześnie zachwycona i zaniepokojona. Piosenka traktuje o kobiecie, która urodziła kilkoro dzieci i wszystkie zabiła. Przejmująca muzyka, mocne słowa i śmiech wokalistki w kulminacyjnym momencie sprawiły, że zaintrygowana sięgnęłam po więcej. Okazało się, że bardzo dobrze postąpiłam, bo album Niewierne to mnóstwo dobrego brzmienia i bardzo dobre teksty, czerpiące ze źródeł kulturowych. Poza tym  niektóre utwory mają feministyczny charakter, a przynajmniej jest w nich pochwała równości i sprawia to, że moje serce rośnie, zwłaszcza w kawałkach klasyfikowanych jako „porno folk”. Zespół Same Suki to pięć pięknych kobiet o wielkim muzycznym talencie, grających na sukach bilgorajskich, instrumentach smyczkowych z dawnych czasów. Miałam przyjemność być na ich koncercie w Dworze Artusa w Toruniu. Usłyszeć Suki na żywo to  jeszcze bardziej epickie.

folk

OMNIA dała mi się poznać od strony albumu Alive! z roku 2007. Dopiero najnowszy krążek, który swoją premierę miał w lipcu tego roku, zrobił na mnie podobne wrażenie. Posłuchajcie One Way Living albo Mongol, a zrozumiecie co mam na myśli pisząc, że nogi same rwą mi się do tańca. Mimo że między albumami jest prawie dziesięć lat różnicy, ja mogę słuchać ich jak jednego. Inne ich składanki mogłyby dla mnie nie istnieć. Oczywiście nie są takie złe, po prostu Alive! i Prayer to prawdziwe skarby. Omnia głównie identyfikuje się jako neoceltic paganfolk, nawiązujący do melodii rodem z Irlandii, Bretanii i Afganistanu. Do tego dodać fakt, że zespół śpiewa w różnych językach, w tym w gaelickim i można na stałe wrzucić ich na swoją playlistę. Słabość do celtyckich klimatów nakarmiona po tysiąckroć. Roger zapowiedział nawet, że musi przetestować te brzmienia w czasie prowadzenia auta.

folk

WARDRUNA z kolei zaspokaja moją potrzebę doświadczania muzyki związanej z cudowną kulturą wikingów. Ci z was, którzy znają serial Vikings kojarzą pewnie, że sporo kawałków z płyty Yggrasil z 2013 roku pojawia się w sezonach serii. To właśnie ten krążek zwrócił moją uwagę na ten zespół. Jeśli potrzebuję się skupić nad pracą albo zająć myśli w trakcie malowania, to norweski folk i ambient sprawdzają się idealnie. Bębny, róg, grzechotki, lira i męski wokal działają hipnotyzująco. Nic dziwnego, że muzyka kojarzy się z nordyckim szamanizmem. Sprawdziłam jako podkład muzyczny na imprezie w stylu uczty z okazji Ragnaroku. Nowa płyta, wydana w październiku tego roku, właśnie pod tytułem Ragnarok sprawiła, że zaczęłam planować kolejną edycję tego wydarzenia.


Podrzuciłam Wam trzy zespoły, które posiadają bardzo ciekawy dorobek muzyczny. Jeśli też lubicie nawiązania do folku i współczesne jego odsłony to koniecznie posłuchajcie. Jeśli mało wam przykładów to polecam również sięgnąć po Żywiołaka i Kapelę ze wsi Warszawa, które podbiły moje serce kawałkami O Jana Kupała oraz Musiałaś ty dziewcze. Znam jeszcze kilka zespołów, ale nie jestem z nimi jeszcze dość osłuchana, więc pozwolę sobie wspomnieć o nich przy okazji kolejnego wpisu muzycznego.