Wczoraj opublikowałam mały wstęp, a dziś mam dla was pierwszy tekst z nowego cyklu #GeekNarzeczona. Seria tekstów jest przeznaczona dla tych przyszłych panien młodych, które swoją geek/nerd pasję chcą przemycić do uroczystości zaślubin i wesela. Jednak poza przyjemnymi, kreatywnymi i kolorowymi wpisami, pojawią się też moje wywody na temat rzeczy ważnych, a nawet kontrowersyjnych. Wczoraj mieliście okazję poczytać o walentynkowych gadżetach dla narzeczonych i małżonków, tymczasem dziś tematem jest zaręczynowy pierścionek bez diamentu, którego pewnie nie nosiłyby nasze babcie.

JAK ZASMUCIĆ NARZECZONĄ

Jak sprawić przykrość szczęśliwej i dumnej narzeczonej, która została nią dosłownie przed chwilą? Powiedzieć, że jej pierścionek jest brzydki albo niespełniający standardów. Walor estetyczny, czyli „uroda” tego prezentu, to rzecz gustu i nie warto przejmować się zdaniem kogoś, kto np. woli białe złoto od żółtego. Na takie komentarze byłam gotowa, a przynajmniej spodziewałam się właśnie takich. Nie zawiodłam się, bo dotarła do mnie informacja o znajomej parze, która mój pierścionek opatrzyła komentarzem „brzydki, kupiłbym ci ładniejszy”. Ale takie teksty nie działają na kogoś, kto swój pierścionek zaręczynowy wybrał osobiście.

Ja swój wybrałam. Znalazłam na stronie internetowej jubilera, wysłałam link narzeczonemu i nawet poszłam z nim do salonu, żeby wykluczyć zakup złego rozmiaru. To nie tak, że podyktowałam Rogerowi co i jak, mając gdzieś romantyzm i jego zdanie. Myślę nawet, że moje zaręczyny były bardzo romantyczne. Dokładnie poczytać możecie o nich na blogu Mocem, gdzie ukazał się mój gościnny wpis w ramach serii Mocne Zaręczyny.

pierścionek bez diamentu

PIERŚCIONEK BEZ DIAMENTU

Jako że „zastępczy pierścionek”, przy pomocy którego spontanicznie oświadczył mi się Roger, był złoty i też układał się w taki symbol, to gdy zobaczyłam u jubilera wersję z cyrkoniami, wiedziałam, że to ten jedyny i niezastąpiony. Dokładnie pół roku noszę go na palcu i jest to najwygodniejszy i najmniej problematyczny pierścionek jaki mam. Wszystkie te, które miały odstający element w postaci kamienia szlachetnego albo się o coś zaczepiały, albo rwały mi rajstopy przy ubieraniu. A ten jest niczym integralna część mojej dłoni.

WBREW TRADYCJI I STANDARDOM

Niestety jakiś czas temu usłyszałam komentarz, który sprawił mi przykrość. Powiedziała mi go bardzo bliska osoba, z której zdaniem liczę się od zawsze.

Kiedy pokazałaś mi swój pierścionek trochę mnie zatkało. Wyglądał bardzo zwyczajnie, równie dobrze mógłby uchodzić za biżuterię otrzymaną bez większego znaczenia, a przynajmniej nie z okazji zaręczyn. Bo pierścionek zaręczynowy musi spełniać pewne standardy. Musi być ze złota, żółtego albo białego i oczywiście z kamieniem szlachetnym. To tradycja i dzięki niej, gdy widzi się taki pierścionek na serdecznym palcu lewej ręki kobiety można się domyślić, że jest zaręczona.

pierścionek bez diamentu

Przyznam, że zrobiło mi się ogromnie nieprzyjemnie. I nie dlatego, że ktoś mógłby pomyśleć, że wcale nie jestem zaręczona, bo zamiast jednego kamienia mam kilkanaście maleńkich cyrkonii, a dlatego że zamiast cieszyć się moim szczęściem, ktoś skrytykował moje niedopasowanie do standardów i wystąpienie przeciwko tradycji. Pomyślałam o tych wszystkich bliskich, którym pokazywałam pierścionek i którzy go chwalili. Zaczęłam się zastanawiać ile było w tym szczerości, a ile grzecznej uprzejmości, która miała maskować dezaprobatę. Okropne uczucie. Pierścionek bez diamentu, skandal!

– Przemyślałam jednak sprawę i doszłam do wniosku, że skoro sama go wybrałaś, a twój narzeczony ci go kupił, to znaczy, że jest idealny. To wasza miłość i wyrażacie ją na swój sposób. Pierścionek ma być symbolem waszego uczucia i jeśli tobie odpowiada, to nie można mieć o tym złego zdania. To wasza indywidualna sprawa.

PAMIĄTKA CZY ZŁE WSPOMNIENIE?

To dobrze, że ktoś doszedł do takich wniosków, ale wspomnienie guli w moim gardle pozostało. Przez pewien czas od tamtej rozmowy nie miałam ochoty chwalić się swoim pierścionkiem i pokazywałam go tylko, jeśli ktoś się mocno domagał. Wystawianie ręki i obserwowanie twarzy czy reakcja jest naturalna, czy ma tylko skrywać prawdziwą opinię jest nieprzyjemne. Chwilę mi zajęło znieczulenie się na takie sytuacje.

Wiadomo jednak, że każdy z nas jest inny i niektóre narzeczone mogą bardzo przeżyć krytykę swojego pierścionka zaręczynowego, który jest dla nich bardzo ważny. Moda wciąż się zmienia, tradycja pozostaje tradycją, ale nie jest powszechnie obowiązująca. Trzeba nauczyć się, że nowoczesność często postanawia odejść od tradycji, bo nie zawsze widzi w niej niepodważalny sens. Ciężko mi wymyślić jakiś solidny powód, który miałby przekonać ludzi na całym świecie, że jedyny słuszny model pierścionka zaręczynowego to taki z brylantem albo innym kamieniem szlachetnym, który przykuwa uwagę.

pierścionek bez diamentu

PIERŚCIONEK GEEK NARZECZONEJ

I pomyśleć, że otarłam się o wybór pierścionka z motywem companion cube z gry Portal. Obie rodziny pewnie nawet nie próbowałyby kryć zdziwienia, a później dezaprobaty, za to znajomi i przyjaciele byliby zachwyceni. Skoro jednak okazało się, że pierścionek od prawdziwego jubilera, bez śladu nawiązania do jakiejkolwiek gry, jest już w stanie wzbudzić wątpliwości, to uważam swój wybór za najlepszy. Symbol nieskończoności należy do znaków matematycznych, więc w interpretacji mojej i mojego narzeczonego jest to dość konkretny akcent wyrażający naszą geekozę i nerdozę.

W jednym z nadchodzących wpisów z serii #GeekNarzeczona pokaże wam wzory pierścionków zaręczynowych i obrączek, które zdecydowanie wyłamują się tradycji i mocno podkreślają zainteresowania oraz pasje przyszłych geek żon i geek mężów.

Wpis pojawił się tutaj akurat dzisiaj, ponieważ jest częścią blogerskiej akcji Małżeństwo jest fajne!, którą zainicjowała Ewa z bloga Mocem. Jest to internetowa akcja towarzysząca Międzynarodowemu Tygodniowi Małżeństwa, który trwa do walentynek. Chcę w jego ramach opublikować jeszcze jeden wpis, więc spodziewajcie się go w przyszłym tygodniu!

pierścionek bez diamentu